
Naszą multimedialną relację
zawierającą wrażenia wyniesione z dwudniowej,
festiwalowej prezentacji produktu lokalnego rozpoczynamy
od najprawdziwszej, zamojskiej, starodawnej
olejarni (MP 3), która pracowicie
tłoczyła olej i nie martwiła się o zbyt, gdyż
produkt znikał niczym… kamfora.


Prastara technologia tłoczenia zamojskiego
oleju rzepakowego i możliwość natychmiastowej jego
degustacji zwabiała licznych ciekawskich, budząc
wspomnienia (MP 3)
.

Swoistym fenomenem Zamojszczyzny
jest ilość działających w powiecie Kół Gospodyń
Wiejskich. Są ich aż 32 ! Więcej niż jednostek
Ochotniczych Straży Pożarnych ! Taka wieść powinna
zbliżyć ku sobie dwa powiaty - zamojski
z Lubelszczyzny i limanowski
z Małopolski, w których kobieca aktywność
przybrała niemal identyczny wymiar. Może za
pośrednictwem naszego portalu oba powiaty nawiążą
bliższą współpracę? Pomysł poddajemy pod rozwagę
starostom i wójtom obu powiatów.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy
z Haliną Sową z Koła
Gospodyń Wiejskich w Wychodach, w gminie
Zamość (MP
3).

Irena i Marian Śliczniakowie
prowadzą Gospodarstwo Pasieczne ”Ulik”
w miejscowości Mokrelipie, w gminie
Radecznica. Mają spory, zawodowy dorobek pszczelarski,
w którym naszą szczególną uwagę zwróciło
umieszczenie na ”Liście Produktów Tradycyjnych”
prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa dwóch
znakomitych miodów z ich pasiek: gryczanego oraz
z kwiatu fasoli odmiany ”Piękny Jaś”. Każdy
z nas w ”Uliku” odnalazł własne miejsce
i rozwija swoje zainteresowania artystyczne,
przyrodnicze i techniczne - piszą na swojej
stronie internetowej. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy
z Marianem Śliczniakiem (MP
3).

Koniecznie trzeba dodać, że państwu
Irenie i Marianowi Śliczniakom w prowadzeniu
gospodarstwa pomagają dwie córki Małgorzata - chemik,
Katarzyna - informatyk i grafik oraz zięć Sławomir
-
informatyk.

Do tego stoiska przywołał nas
okarynowy gwizd. Zresztą, nie tylko nas. Marian Chmiel z Dąbrowy
Tarnowackiej pod Zamościem (MP 3)
z prawdziwą pasją kultywuje to zanikające
rzemiosło. Dla każdego kto podchodzi do jego stoiska ma
czas i chętnie dzieli się wiedzą
garncarską.

Najwdzięczniejszymi słuchaczami
i widzami są najmłodsi, którym pan Marian pozwala
także ”posmakować” pracy garncarza, sadzając ich za
garncarskim kołem. Dla dzieci to przednia zabawa, ale
też prawdziwe dotknięcie niełatwej sztuki tradycyjnego
rzemiosła. Tylko tak można zbliżyć się do poznania
znaczenia przysłowia mówiącego, że… nie święci
garnki
lepią.

Zamojszczyzna bez wikliny
i wyrobów wikliniarskich? To chyba
niemożliwe. Oto co powiedzieli nam wikliniarze
z Rudnika - niekwestiono-wanej polskiej
i światowej stolicy wikliny (MP
3).

Niedzielne przedpołudnie umilała
gościom festiwalu m.in. kapela ”Adamowiacy” (MP
3).

Zamojska nuta, roztoczański śpiew.
Coraz mniej jest takich zespołów. Dlatego poprosiliśmy
”Adamowiaków” by jeszcze chwilę z nami
zostali (MP 3).

Łańcucka firma piekarska ”Annar”
prezentowała chleby pieczone w oparciu
o tradycyjne receptury. Na festiwal przyjechała -
jak to się mówi - do… ”jaskini lwa”, bo przecież
o zamojskim pieczywie i jego jakości krążą po
całym kraju wręcz legendarne opowieści. Bochny
z Łańcuta cieszyły się wielkim powodzeniem. Wabiły
wspaniałym zapachem, dostojnym wyglądem, chrupiącą
skórką i bardzo tradycyjnym smakiem. O łańcuckich chlebach rozmawiamy
z Zofią Filipczak (MP 3).

Niewątpliwą kolekcjonerską gratką
było zamojskie ”6 IDEAŁÓW” - specjalna moneta bita
w jednym z kramów przez najprawdziwszego
mincerza. Dlaczego ”IDEAŁY” - wyjaśnia nasz
kolejny rozmówca (MP 3).


Z dyrektor Wydziału Promocji, Kultury
i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Zamościa - Jadwigą Machulewską (MP
3) - rozmawialiśmy nie tylko
o odbiorze tegorocznego festiwalu, ale także
o atrakcjach przygo-towywanych dla turystów
w zbliżającym się szybkimi krokami sezonie letniego
wypoczynku.
Tak
to już bywa, że wszystko co dobre, szybko się kończy.
Dwa dni w Zamościu - nie tylko
nam - przemknęły jak z bicza strzelił. Nie
można było nie zauważyć, że ta impreza w równym
stopniu cieszyła zamościan, gości miasta - perły
polskiego renesansu oraz pierwszych, już prawie
majówkowych, turystów.
Do
naszych spostrzeżeń - bynajmniej nie kurtuazyjnie -
dodajemy wzorową organizację festiwalu
i - chyba także w ramach
promocji - ”zamówioną” wspaniałą
pogodę.
W niedzielnym wieczornym finale II Zamojskiego
Festiwalu Produktu Lokalnego wystąpili:
Zespołu Badachów z koncertem
”Głosy mojej ziemi”, grupa ”Oni” i gwiazda wieczoru
grupa ”VOX”.
Tekst: Joanna
Piejko-Horwath Foto i nagrania: Leszek Horwath
© JM Media 2007. All rights
reserved. |